Feeds:
Wpisy
Komentarze

Język towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Pozwala się komunikować, wyrażać myśli, nauczać nowe pokolenia tego co sami już wiemy. Niby rzecz nad której istnieniem rzadko się zastanawiamy, bierzemy go jako pewnik i element naszego życia. Kto by chciał pisać o języku powieść, powieść science fiction i to przeszło 40 lat temu? Znalazł się jeden taki pisarz imieniem Samuel R. Delany, a jego powieść do „Babel-17”.

W przestrzeni kosmicznej od lat toczy się wojna. Sojusz i Najeźdźcy to dwie strony konfliktu. „Babel-17” to nazwa języka, którym w kosmosie posługują się Najeźdźcy sabotując strategiczne miejsca dla Sojuszu. Do rozszyfrowania tego języka zatrudniona zostaje Rydra Wong, światowej – czy też biorą pod uwagę rozprzestrzenienie się człowieka we wszechświecie, galaktycznej sławy poetka. Rydra oprócz tego, że jest poetką, jest także świetną lingwistką oraz nadzwyczaj zdolną pani kapitan statku kosmicznego. Wspierana przez wojsko kompletuje załogę i wyrusza w przestrzeń aby rozwiązać problem jaki trapi Sojusz. Fabuła prosta jak przysłowiowa budowa cepa, co nie?

Czytaj dalej »

„Miasto szaleńców i świętych” ukazało się jakiś czas temu wydane przez Solaris i promowane hasłem new weird. Jeff VanderMeer stworzył na potrzeby swojej twórczości nowy świat i wielkie wspaniałe miasto położone wzdłuż Bulwaru Albumuth – Ambergris. Nowe, dziwne nazwy czasami odstraszają czytelników, a czasami intrygują. W tym wypadku ciężko stwierdzić na pierwszy rzut oka co VanderMeer chciał przekazać konstruując swój świat. Zbiór zaczyna się od wstępu Michaela Moorcoka, który potraktować można jako ciekawostkę. Ta prawdziwa treść zaczyna się opowiadaniem już autorstwa Jeffa VanderMeera pod tytułem „Zakochany Dradin”

Czytaj dalej »

K. J. Bishop "Akwaforta"

Akwaforta, inaczej kwasoryt jest techniką grafiki wklęsłej wykonaną na miedzianej lub cynkowej płytce pokrytej nierozpuszczalnym w kwasie materiałem, a następnie wykonywany jest rysunek przy użyciu stalowej igły. Po tym procesie płytka zanurzana jest w kwasie aby uzyskać większe wgłębienia w miejscach gdzie został zdarty kwasoodporny materiał. Tak pokrótce można wytłumaczyć ten termin. A w takim razie czym jest książka „Akwaforta” autorstwa K. J. Bishop? Czy też takim dziełem sztuki?

Czytaj dalej »

„Pierwszy kontakt”, oj tak, na ten temat powstało już z tysiąc teorii, setka filmów i seriali oraz równie dużo książek. Najczęściej to przylatują zielone ludki i atakują naszą matkę Ziemię, lub są to jajogłowe chude stworki, które przylatują w pokoju, a rząd USA poddaje ich ciała sekcji i zamyka w słoikach, tak dla potomności chyba. Oczywiście są jeszcze wersje na wesoło gdzie „Marsjanie Atakują” lub przybywają grać z MJem w „Kosmicznym Meczu”. Fascynujący jest ten pierwszy kontakt naszej podłej i zacofanej cywilizacji z cudowną cywilizacją przybyszów zza czarnej pustki nieskończonego kosmosu.

Czytaj dalej »

Książki łatwego życia nie mają, co rusz znajdą się tacy co chcą je palić. Czy to fanatycy religijni, obrońcy moralności, czy w końcu wielcy, którzy lepiej wiedzą co maluczkim do życia jest potrzebne niż oni sami. Ray Bradbury pisał swojego „Fahrenheita” z myślą o totalitaryzmie, ale pewnie nie zdawał sobie sprawy, że po 50 latach jego książka nawet po upadku większości reżimów będzie jeszcze bardziej aktualna niż na tuż po premierze.

Czytaj dalej »

Jacek Komuda jest najbardziej znany jako autor powieści osadzonych w Rzeczpospolitej Szlacheckiej, jego ulubionym zdaje się miejscem są Kresy Wschodnie, Zaporoże, Dzikie Pola. Jednak w ostatniej swojej powieści autor odchodzi od tych miejsc i przenosi nas do XVII wiecznego Gdańska. „Galony Wojny”, bo o nich mowa to jedna z niewielu książek marynistycznych, które zaliczane są do ogólnie pojętej fantastyki, chociaż fantastyki tam tyle co przysłowiowy „kot napłakał” i o wiele lepiej pasuje do tej książki określenie jej mianem powieści historycznej. Czytaj dalej »

Społeczność, która nie potrafi albo nie chce sobie uświadomić, jak znikomą zajmuje część wszechświata, nie jest tak naprawdę cywilizowana.

Ile to już mieliśmy wizji statków kosmicznych i ich podróży. W Star Treku było wszystko, od mostka kapitańskiego po kawiarnię. W Gwiezdnych Wojnach za to statki poruszały się z niezwykłą prędkością po całej galaktyce i służyły raczej za prosty środek transportu. U Janusza Zajdla w „Całej prawdzie o planecie Ksi” statek to jeden wielki hotel, służący do przewozu osadników, którzy mają zasiedlić nową planetę. Podobnie rzecz miała się początkowo z statkiem kosmicznym u Briana Aldissa, w jego powieści „Non stop”. Czytaj dalej »

Robert A. Heinlein uznawany jest za klasyka literatury science fiction. Jego powieści zalicza się do kanonu fantastyki naukowej: „Obcy w obcym kraju” czy „Żołnierze kosmosu” to najbardziej znane jego utwory. Tak samo jest z książką „Władcy marionetek”.

Wydana przed ponad pięćdziesięciu laty powieść mówi o inwazji obcych na Ziemię, jest wizją swoistej zagłady ludzkości, która zdarza się z dnia na dzień w największym mocarstwie świata, w Stanach Zjednoczonych. Od tego należałoby zacząć, na terytorium USA ląduje statek kosmiczny. Organizacja zwana Sekcją wyrusza aby zbadać ów obiekt i znajduję przedziwne stworzenie, naszego gościa z kosmosu. Wszystko by było cudownie, tylko że ten gość wcale przyjacielsko nastawiony nie jest i przyleciał ze swoimi pobratymcami aby przejąć kontrolę nad ludzkością. Brzmi to trochę mało oryginalnie, ale zwróćmy uwagę, że książka ma swoje lata i nie jeden autor czy to książki czy filmu na Robercie Heinleinie się wzorował, nie mówiąc o samych ekranizacjach tej powieści. Czytaj dalej »

Alternatywna historia, komentarz rzeczywistości, snucie domysłów nad tym co się wydarzy w niedalekiej przyszłości. W naszym świecie można powiedzieć, że mamy to na co dzień, ciągle rozprawia się o tym co się wydarzyło, do czego doprowadzą decyzje podejmowane na najwyższych szczeblach, a jak mogło być gdyby ktoś pomyślał wcześniej, przed naciśnięciem czerwonego guzika. Można rzecz istne political fiction. Literaci, którzy używają tego rodzaju fikcji bawią się w trochę niebezpieczną grę, mogą przepowiedzieć koniec pewnej ery niechcący, ale także mogą napisać książkę które po pary dniach stanie się nieaktualna. Tomasz Pacyński podjął się tego zadania i napisał powieść pt. „Wrzesień”.

Czytaj dalej »